Aktualnie - WIOSNA
Czas rozrodu oraz początek pory godowej ,szczeniaki uczą się poznawać świat .
wtorek, 9 lipca 2013
od Azury do Rose
Miałam wtedy 1,5 więc byłam jeszcze szczeniakiem.
Był to mój pierwszy dzień kiedy mogłam wyjść na wewnątrz i zobaczyć świat.
Nistety nasza domowa jaskinia była połozona na skraju przepaści
dla ochrony młodych czyli mnie i mojej siostry przed drapierznikami.
Odrazu po wyjściu z jaskini trzeba było poszybować w powietrze ,
nasze skrzydełka były już na to gotowe ale umysły szalały z przerażeniea
i zarazem radości ,niemogłam się zdobyć na odwagę więc na początek
polecialam siedząc na grzbiecie ojca a zaraz po mnie Rose.
Gdy tata latał z Rose na plecach ja próbowałam sama się wzbić ale
stojac w miejscu i w dodadku tuż przy ziemi niebyło to łatwe ,
więc Rosi wymyśliła sposób na pomoc w lataniu bez
zastanawiania się nad skokiem. Podeszła do mnie z tyłu i
popchnęła mnie ku przepaści poczym poprosiła ojca o to samo i ona
również zaczęła lecieć ,odrazu po zepchnięciu skrzydła same nam się
rozłożyły i zaczęłyśmy szybować. Tata nieczekał dłógo tylko odrazu
poleciał za nami i dawał nam wskazówki co do skręcania i lądowania.
-JJuuuuuuuhhhuuuu!!!!!
[wykrzyczała Rose ciesząc się wolnością]
-tak to jest wspaniałe!!
[krzyknęłam w odpowiedzi na zachwyty siostry]
Gdy wylądowałysmy na skale z ojcem zaczęłam myśleć o mamie i
o tym jak ona by się czula widząc nasze pierwsze latanie.
-Myślisz o mamie?
[zapytał ojciec czytajac w moich myślach]
-Tak ,jak sądzicie czy ona gdzieś tam....gdziekolwiek teraz
jest to czy widzi co robimy i jak za nią tęsknimy?
[spytalam a z oka spłynęła mi lśniaca łza]
Rose również zapłakała
- Niemartwcie się wasza mam napewno o was pamięta ,nigdy przenigdy nie
przestanie was kochać i zawsze jest z wami tutaj...
[powiedział wskazujac na serce Rose a ta spojżała na niego i powiedziala...]
<Rose?>
Był to mój pierwszy dzień kiedy mogłam wyjść na wewnątrz i zobaczyć świat.
Nistety nasza domowa jaskinia była połozona na skraju przepaści
dla ochrony młodych czyli mnie i mojej siostry przed drapierznikami.
Odrazu po wyjściu z jaskini trzeba było poszybować w powietrze ,
nasze skrzydełka były już na to gotowe ale umysły szalały z przerażeniea
i zarazem radości ,niemogłam się zdobyć na odwagę więc na początek
polecialam siedząc na grzbiecie ojca a zaraz po mnie Rose.
Gdy tata latał z Rose na plecach ja próbowałam sama się wzbić ale
stojac w miejscu i w dodadku tuż przy ziemi niebyło to łatwe ,
więc Rosi wymyśliła sposób na pomoc w lataniu bez
zastanawiania się nad skokiem. Podeszła do mnie z tyłu i
popchnęła mnie ku przepaści poczym poprosiła ojca o to samo i ona
również zaczęła lecieć ,odrazu po zepchnięciu skrzydła same nam się
rozłożyły i zaczęłyśmy szybować. Tata nieczekał dłógo tylko odrazu
poleciał za nami i dawał nam wskazówki co do skręcania i lądowania.
-JJuuuuuuuhhhuuuu!!!!!
[wykrzyczała Rose ciesząc się wolnością]
-tak to jest wspaniałe!!
[krzyknęłam w odpowiedzi na zachwyty siostry]
Gdy wylądowałysmy na skale z ojcem zaczęłam myśleć o mamie i
o tym jak ona by się czula widząc nasze pierwsze latanie.
-Myślisz o mamie?
[zapytał ojciec czytajac w moich myślach]
-Tak ,jak sądzicie czy ona gdzieś tam....gdziekolwiek teraz
jest to czy widzi co robimy i jak za nią tęsknimy?
[spytalam a z oka spłynęła mi lśniaca łza]
Rose również zapłakała
- Niemartwcie się wasza mam napewno o was pamięta ,nigdy przenigdy nie
przestanie was kochać i zawsze jest z wami tutaj...
[powiedział wskazujac na serce Rose a ta spojżała na niego i powiedziala...]
<Rose?>
Poszukiwania - ROZPOCZĘTE
Rozpoczęły się poszukiwania Gammy dla naszej watahy ... Mam parę wilków na oku ,teraz wszystko zależy od waszej aktywności i opowiadań ... Powodzenia .
Wasza Alfa
Glimmer
Wasza Alfa
Glimmer
poniedziałek, 8 lipca 2013
od Aresa "Zabójca nadziei"
Obudziłem się wieczorem, wszyscy spali
tylko nieliczni z powodu obowiązków. Śniła mi się zielonooka wadera,
dziwne... Usłyszałem że była alfą, ale to była jedyna wilczyca która
chciała ze mną rozmawiać.
- Dzięki, potrzebowałem stada.- Zacząłem dość szorstko, nie umiem prowadzić takich rozmów.
- Nie ma za co. Wiele o tobie słyszałam, nie koniecznie dobrego- Powiedziała Alfa, ale ja się przyzwyczaiłem.
- Niby co? Mam obrożę człowieka i dwa dobre Demony? Umiem trochę sztuczek i tyle... nikomu nic nie zrobię.
- Wiem Aresie. Ale najpierw musisz sam w to uwierzyć.
- Dlaczego założyłaś to stado?
- Bo pragnęłam znaleźć dom dla wilków samotnych czy pokrzywdzonych. Nie lubię jak inni cierpią.
Te słowa mnie zastanowiły ale nie przełamały. Jestem zły? Agresywny/ DEMONICZNY? O, tak. takiego mnie stworzyli - potwora
- Jestem potworem, wszyscy tak mówią. Nawet rodzina mnie się wyparła. Ale ja się nie poddam.
- Musisz najpierw w to uwierzyć.- uśmiechnęła się do mnie cudnie. Rubin miała identyczny uśmiech.- Muszę iść.
- Ale... jak się nazywasz?
<Glimmer?>
- Dzięki, potrzebowałem stada.- Zacząłem dość szorstko, nie umiem prowadzić takich rozmów.
- Nie ma za co. Wiele o tobie słyszałam, nie koniecznie dobrego- Powiedziała Alfa, ale ja się przyzwyczaiłem.
- Niby co? Mam obrożę człowieka i dwa dobre Demony? Umiem trochę sztuczek i tyle... nikomu nic nie zrobię.
- Wiem Aresie. Ale najpierw musisz sam w to uwierzyć.
- Dlaczego założyłaś to stado?
- Bo pragnęłam znaleźć dom dla wilków samotnych czy pokrzywdzonych. Nie lubię jak inni cierpią.
Te słowa mnie zastanowiły ale nie przełamały. Jestem zły? Agresywny/ DEMONICZNY? O, tak. takiego mnie stworzyli - potwora
- Jestem potworem, wszyscy tak mówią. Nawet rodzina mnie się wyparła. Ale ja się nie poddam.
- Musisz najpierw w to uwierzyć.- uśmiechnęła się do mnie cudnie. Rubin miała identyczny uśmiech.- Muszę iść.
- Ale... jak się nazywasz?
<Glimmer?>
od Meyrin ''Jak dotarłam''
Był pochmurny dzień ... Wędrowałam i wędrowałam ... Nie wiedziałam dzie
idę ... Nagle usłyszałam szczekanie i szelest ... Przestraszyłam się i
zaczęłam biec ... Odgłosy były coraz bliżej ... Gdy tak biegłam nie
zauważyłam ostrej gałęzi i zraniłam nogę . Upadłam ... Nagle usłyszałam
warknięcie , i zauważyłam wilka ... Odstraszył te odgłosy i spytał :
- Nic ci nie jest ?
- Nie wszystko dobrze , oprócz tej nogi ...
Nie znajomy opatrzył mi rany i zaniósł do pobliskiej jaskini .
- Zaraz przyjdę dobrze ?
Pokiwałam Głową . Po 10 minutach przyszedł i spytał :
- Jak Ci na imię ?
- Mayrin , a tobie nie znajomy ?
- Mów mi Shoku - uśmiechnął się pod nosem - zaniosę Cię do mojej watahy dobrze pomożemy ci z nogą
Rozmawialiśmy i Śmialiśmy się ... Doszliśmy do jaskini i tam wyleczyli mi rany u medyka .
CDN
- Nic ci nie jest ?
- Nie wszystko dobrze , oprócz tej nogi ...
Nie znajomy opatrzył mi rany i zaniósł do pobliskiej jaskini .
- Zaraz przyjdę dobrze ?
Pokiwałam Głową . Po 10 minutach przyszedł i spytał :
- Jak Ci na imię ?
- Mayrin , a tobie nie znajomy ?
- Mów mi Shoku - uśmiechnął się pod nosem - zaniosę Cię do mojej watahy dobrze pomożemy ci z nogą
Rozmawialiśmy i Śmialiśmy się ... Doszliśmy do jaskini i tam wyleczyli mi rany u medyka .
CDN
Od Daniela
Po urodzeniu zostałem oddzielony od mojej matki. Żyłem samotnie w buszu i było mi bardzo ciężko. Przez 4 lata wychowałem się sam i poradziłem sobie. Dzięki temu stałem się mistrzem kilku dziedzin. Uświadomiłem sobie, że muszę zrobić coś ze swoim życiem. Postanowiłem znaleźć watahę. Szukałem przez następny rok, aż w końcu natknąłem się na jakąś piękną waderę - Witaj, jestem Daniel - Cześć, ja jestem Glimmer miło mi - Mi też - Masz watahę? - No właśnie nie... a ty może masz? - Oczywiście - A mógłbym dołączyć? - No pewnie, bardzo miło gościć tu nowego członka Glimmer pokazała mi całą watahę, poznała z każdym. Była bardzo miła. < Glimmer dokończysz ?> |
|
Nowy basior
Nasza wataha poszerza się o jednego basiora ... Jest nim ........ Daniel ! ! !
Daniel ,Przywódca walk
Daniel ,Przywódca walk
Subskrybuj:
Posty (Atom)